Tekst napisany dn. 6 kwietnia 2002r.
Prawie każdy fotografujący
spotkał się z określeniem "kompozycja obrazu" i mniej więcej wie, co ono znaczy.
Jednak sądząc po fotografiach umieszczanych na stronach internetowych miłośników
gór i turystyki mało kto tak naprawdę stosuje te zasady komponowania w
praktyce... Najczęściej dla fotografującego podstawową kwestią staje się
zmieszczenie całej grupy przyjaciół w polu widzenia aparatu.
We wszystkich poradnikach dla fotoamatorów mówi się o tym,
że fotografując ludzi w pejzażu należy zdecydować, czy wykonamy portret grupy
czy użyjemy sylwetek osób jako tzw. sztafażu w obszernym ujęciu przedstawiającym
konkretny krajobraz... Według wszystkowiedzących teoretyków (którzy biorą aparat
do ręki na urodzinach wnuczki : ) pośrednia możliwość nie istnieje, kompromis
jest wykluczony. Słowem albo, albo... Tymczasem wystarczy chwilę pomyśleć,
czasem odejść parę kroków dalej od grupy tak, aby w kadrze zmieścić "więcej
krajobrazu" , ale jednocześnie zachować tożsamość członków naszej wycieczki.
Najlepiej fotografować osoby trochę z boku, tak aby nie wpatrywały się
bezmyślnie i bezczynnie oczekując "ptaszka". Lepiej, aby każda z portretowanych
osób zajęta była jakąś błahą czynnością, dzięki czemu cała sytuacja, a co za tym
idzie zdjęcie zyska na świeżości i naturalności. Najprostsza możliwość: jedna z
osób trzyma przed sobą rozłożoną mapę, a reszta zwraca lekko się ku niej.
Polecam przykłady pejzażu w malarstwie, dzięki oglądaniu i analizowaniu znanych
obrazów (pomijając tzw. "sztukę" współczesną :) możemy wyrobić sobie wyczucie
kompozycji i koloru, nieodzowne w każdej sztuce wizualnej.
Inny sposób
portretowania w plenerze polega na użyciu obiektywu o dłuższej ogniskowej, tak
aby osoba portretowana była na pierwszym planie, a pejzaż (powiedzmy konkretny
szczyt) wypełniał resztę kadru. Tożsamość osoby zostanie zachowana, a i dany
element krajobrazu będzie rozpoznawalny.
Inaczej jest, gdy zależy nam nie na ludziach, ale na utrwaleniu konkretnego
pejzażu. Moim zdaniem posługując się zwykłą intuicją można przyzwoicie
skomponować zdjęcie, trzeba tylko poświęcić kilka chwil na zastanowienie się i
przemyślenie kompozycji, czyli rozmieszczenia motywów w polu obrazu. Nie należy
"celować" ale kadrować !!! Dla tych, którzy lubią przed wszystkim teoretycznie
się przygotować - można rozróżnić kilka typów kompozycji:
Obraz można skomponować np. według reguły tzw. złotego
podziału stosowanego "od zawsze" w sztuce. Prostokąt kadru dzielimy dwoma
liniami pionowymi i dwoma poziomymi na dziewięć równych części. Główny motyw
(drzewo, linia brzegowa stawu) powinien znajdować się wzdłuż jednej z tych
czterech linii, dobrze jest, aby na równoległej do niego znalazł się motyw
podobny, ale mniejszy (np. bardziej oddalone drzewo) stanowiąc tzw. powtórzenie.
Na przecięciach linii pionowych z poziomymi znajdują się punkty mocne (węzłowe).
Jeżeli umieścimy w tych miejscach jeden z głównych elementów zdjęcia (kamień,
stawek, sylwetka turysty) całe zdjęcie będzie sprawiało wrażenie harmonijnej
całości, wszystkie motywy będą ze sobą współgrały, pasowały do siebie. Tutaj
również przyda się reguła powtórzeń. Mocny punkt może być również zbiegiem
ścieżek lub strumieni wody tworzących wodospad. Z węzła mogą wychodzić linie
tworzące perspektywę obrazu.
Radziłbym
jednak nie uczyć się na pamięć tych zasad kompozycji, nie trzymać się ich
sztywno, świadomie stosowane odstępstwa i celowe, przemyślane łamanie zasad może
przyczynić się do wrażenia spontaniczności i zwiększenia ekspresji fotografii.
Poza tym przez brak spodziewanego powtórzenia elementu w danym miejscu obrazu
wywołać możemy wrażenie pustki czy pewnej nostalgii, braku czegoś lub kogoś...
Tu jednak posłużyć się trzeba nie tyle zdrowym rozumem i zasadami logiki (zawsze
byłem przekonany, że zdjęcie trzeba czuć, a nie rozumieć), ile wyczuciem i
intuicją związanymi z wrażliwością oraz świadomością estetyczną autora.
Przestrzegam przed ciągłym stosowaniem
schematów kompozycyjnych przy każdej sposobności, wpadamy wtedy w tzw. manierę -
niektórzy fotograficy mylą to pojęcie z indywidualnym stylem fotografa : ) -
krótko mówiąc jedno zdjęcie przypomina drugie i odnosimy wrażenie, że niczego
nowego nie możemy się po następnym spodziewać... Jeden z wielkich fotografików
XXgo wieku powiedział; "Mój styl to brak stylu". Czyli należy dobierać styl,
czytaj formę i środki wyrazu do tematyki zdjęcia i tego, co chce się poprzez
dany motyw wyrazić, jaki efekt u oglądającego wywołać.. W latach
siedemdziesiątych popularna była w fotografii czarno-białej (szczególnie
czeskiej) maniera szerokiego ujęcia: motyw na pierwszym planie był mocno
przerysowany, dominując nad dalszymi planami, do tego jeszcze kontrastujący
filtr ciemnoczerwony wywołujący efekt burzowego nieba i efekt murowany ;)
Innym rodzajem jest kompozycja centralna,
symetryczna (zawsze łączyłem te dwa typy). Motyw znajduje się w środku obrazu.
Nie wymaga dalszych wyjaśnień, jej nieświadoma i niewiele warta odmiana
stosowana jest przez 80 procent tzw. niedzielnych fotografów. Inaczej rzecz
ujmując: nieważne, że metr nad buzią naszej sympatii pięknie układają się
gałęzie drzewa, doskonale współgrając z długimi włosami unoszonymi przez wiatr i
sylwetką dziewczyny, ważne żeby twarz była w środeczku :) Swego czasu "w modzie"
były zdjęcia sportowe wykonywane przy użyciu zooma (obiektywu z możliwością
zmiany ogniskowej, w kinematografii nazywanej tzw. najazdem) na dość długim
czasie naświetlania poprzedzonym błyskiem flesza, dzięki czemu motyw w centrum
pola był ostry, ale gwałtowny odjazd zooma spowodował promieniste rozmycie
wszystkiego na zewnątrz... Efekt i siła oddziaływania były wprost uderzające,
przynajmniej przy pierwszym takim zdjęciu, bo rzecz jasna rzesze epigonów
podchwyciły tę metodę i zaczęły tworzyć własne "dzieła".
Oczywiście świadomie zastosowana kompozycja symetryczna
jest nie gorsza od innych, w pejzażu i architekturze służy do stworzenia efektu
spokoju, porządku, stabilności...
Kompozycja po przekątnej: główny motyw lub grupa motywów (strumień, linia rzeki,
kamienie na plaży) układają się wzdłuż linii łączącej dwa odpowiednie punkty
mocne. Często stosowana w fotografii krajobrazowej.
Kompozycja deseniowa: pole obrazu składa się z wielu podobnych
motywów, powtarzających się (liście drzewa, prostokąty na tzw. "szachownicy
pól", kostki brukowe na ulicy itp.). Jeżeli o mnie chodzi: zawsze było mi szkoda
kliszy na takie kompozycje :) ale pewnie nie trafiłem na wystarczająco
ciekawą...
Częstym motywem intuicyjnie
łapanym w kadr i przyciągającym uwagę fotografującego są rytmy. Ich istota
polega na powtarzaniu się pewnego elementu w określonych odstępach (ścięte pnie
drzew leżące na polanie, kopki siana na polu, turyści na szlaku, cienie drzew
itd. itd.). Rytmy są chyba jednym z najczęstszych elementów stosowanych, czasami
bezwiednie w różnych kompozycjach. Na mnie rytmicznie rozmieszczone motywy
zawsze robią wrażenia ładu i celowości w otaczającym nas, z pozoru chaotycznym
świecie.
Szczególnie często spotykam się
z pytaniem: co zrobić, jak kadrować aby zdjęcie robiło maksymalne wrażenie na
widzu? A ponieważ jestem głęboko przekonany, że nie istnieje gotowy przepis na
ekspresyjne zdjęcie, podobnie jak recepta na dobry wiersz czy dobry film więc w
takich sytuacjach zazwyczaj ograniczam się do wymienienia kwestii, na które ja
zwracam uwagę:
-
wybór motywu zdjęcia (oraz odróżnienie głównego
motywu od tematu pobocznego i powtórzenia)
-
układ linii w kadrze (rytmy, rozmieszczenie
punktów przecięć w stosunku do węzłów i pozostałych elementów obrazu )
-
układ plam w kadrze (przeważnie unikam wyraznej
przewagi jasnych tonów po jednej stronie zdjęcia- sprawiają wrażenie braku
równowagi i stabilności kadru, odradzam także umieszczanie jaskrawych motywów
przy krawędzi obrazu: niepotrzebnie odciągają wzrok i uwagę oglądającego od
głównego tematu fotogramu)
-
współgranie poszczególnych elementów fotografii,
np. dopasowanie obrysu korony drzewa do wypukłości linii gór na dalszym planie
oraz do układu chmur w górnej części kadru, współgranie sylwetki turysty z
innymi pionowymi liniami obrazu.
-
oświetlenie poszczególnych partii zdjęcia (to, co
my wyraznie widzimy dzięki możliwościom oka może zginąć w cieniu na zdjęciu,
klisza (szczególnie diapozytywy) może przenosić tylko ograniczony kontrast
pomiędzy jasnymi a ciemnymi miejscami obrazu). Na gotowym zdjęciu
najistotniejszy motyw może ginąć w głębokim cieniu.
Jest wiele
rzeczy, które decydują o jakości zdjęcia. Myślę jednak, że odrobina wrażliwości
na świat wokół nas i chwila zastanowienia przed naciśnięciem spustu migawki
sprawią, że nasze szanse na wartościowe zdjęcie będą dużo większe.